Wow. O ile w przypadku odcinka 60 miałem wiele powodów do narzekań, tak w 61 poziom epicness po prostu powalił mnie na ziemię. Marudziłem z powodu powolnej akcji? Damn. Bones najwyraźniej zredukował bieg i docisnął pedał gazu do podłogi sprawiając, iż obrotomierz Brotherhooda wszedł w pole krytyczne, osiągając największą moc. Te 24 minuty przeleciały mi tak, że zanim się skapnąłem, był już koniec O_O
Ale od początku. Pomijając tygodniowe oczekiwanie, studio od razu zajęło się kontynuacją wydarzeń z poprzedniego epizodu. Ojciec zamienił 50 milionów mieszkańców Amestris w kamienie filozoficzne i pochłonął Boga. Jakże był dumny z tego przez całe 3 minuty, póki Hohenheim nie wyciągnął z rękawa swojego asa. Muszę przyznać, że motyw z opóźnieniem openingu, który tym razem zastąpiono samym podkładem muzycznym podczas odwrotnej transmutacji był naprawdę genialny. To samo mogę powiedzieć o efektach komputerowych i choć normalnie mam na nie uczulenie (nawet jeśli są dobre), to wypadły one doskonale. Tak huragan dusz, efekty towarzyszące alchemicznym przemianom, jak i późniejsze "mini-słońce" i uderzeniowe fale homunculusa.
Doskonałe tempo akcji i dynamicznie kręcone sceny. Rewelacja. Ostateczna potyczka Scara z Bradleyem oraz jej rozstrzygnięcie na najwyższym poziomie. Może zabrakło mi trochę dramatyzmu w ostatnich chwilach życia Wratha, ale i tak jestem ukontentowany.
Końcówka, w której wszyscy udają się w pościg za Ojcem a Ed zostaje rozprawić się z Pride'em jest równie emocjonująca. Po raz kolejny mogę pochwalić efekty specjalne, które doskonale współgrają z klasyczną animacją. Świetna wstawka z Kimbleem, dzięki któremu Stalowy jest w stanie zadać ostateczny cios. Ostatnia momenty odcinka w stylu tych, które uwielbiam - puszczona muzyka z outra i widok na kilka finałowych scen. Niesamowicie nakręca klimat i aż ma się ochotę czekać do następnego tygodnia.
Na koniec. Ja nie żartuję. Bones pędzi jak szalony i można to poznać już po kadrach z previev do epizodu 62. Czytający mangę rozpoznają urywki, w których Alphonse w charakterystyczny sposób unosi do góry swoje ręce. Toż to już końcówka rozdziału 107! Trzymam kciuki, ażeby nie zawalili, bo w komiksie były to jedne z najbardziej emocjonujących scen z bosko zaprojektowanymi ujęciami na panelach.
_________________________________________________ "Anioły wygnane z nieba muszą stać się demonami"
Vicious, Cowboy Bebop
Ostatnio zmieniony przez Squaerio 2010-06-15, 17:45, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum