Recenzja Kuroshitsuji
By Screw
Anglia, czasy Wiktoriańskie. Dwunastoletni hrabia i właściciel firmy z zabawkami, Ciel Phantomhive, budzi się w swojej rezydencji. Jak co rano, pieczołowicie dobraną herbatę (do pory dnia, pogody i humoru swojego pana) podaje mu jego oddany lokaj - Sebastian Michaelis.
Tak niepozornie rozpoczyna się Kuroshitsuji, które okazuje się być mroczną komedią o cynicznym i dojrzałym, jak na swój wiek, chłopcu oraz, równie uroczym, demonie.
Zagłębmy się więc w losy wyżej wymienionych Ciela i Sebastiana.
Kolejna seria, w której główny bohater w tragicznych okolicznościach traci swoich rodziców. Pewnego razu, sam będąc w niebezpieczeństwie, nieświadomie wzywa rycerza, który dobrodusznie ratuje go z opresji. Nie, w sumie to nie do końca tak. Wzywa demona, który, owszem, pomóc chciał, ale nic w tym kraju nie ma za darmo i chłopiec, żeby przeżyć, musiałby oddać mu swoją duszę. W tej krytycznej sytuacji, niewiele myśląc, Ciel godzi się na pakt a Sebastian, bo tak później został nazwany demon, zgrabnie morduje wszystkich jego oprawców których krew bryzga to tu, to tam.
Sympatycznie, prawda?
Jednakże, w tym momencie muszę otworzyć oczy wszystkim zaślepionym fankom Sebas... serii - fabuła nie jest górnolotna, aczkolwiek nie popadajmy w skrajności - nie jest też denna czy nieprzemyślana.
Pierwsze trzy odcinki mogą skutecznie zniechęcić do oglądania. Mało się dzieje, i w ogóle kogo obchodzi życie jakiegoś dzieciaka i jego lokaja? Polecam tutaj zagryźć wargi, zagapić się na urodę bohaterów i cierpliwie oglądać dalej, ponieważ, jak głosi ludowe przysłowie, „później się rozkręca".
Twórcy starali się by rozwój wydarzeń nie był infantylny i przewidywalny - trzeba przyznać, że w większości odcinków się to udawało.
Seria wyraźnie składa się z jedno-, dwuodcinkowych segmentów. I o ile pierwsze dziewięć (mniej-więcej) jest na podstawie mangi, to kolejne są już głównie (czasem zbyt) kreatywnym wymysłem animatorów. Każdy segment wygląda mniej więcej tak: Ciel dowiaduje się o jakiejś popełnionej zbrodni, rozmawia z Sebastianem i razem udają się na przeszpiegi, by rozwiązać sprawę. Bo chłopiec, mimo swojego wieku, ma dobry zmysł detektywistyczny..., no i jest psem królowej. Nie mówiąc już o tym, że ma piekielnie uzdolnionego lokaja, ale o tym później.
Pojawiają się w historii też elementy realistyczne - osoba królowej Wiktorii czy Kuba Rozpruwacz (tak, tak, ten tag „horror" obok słowa „komedia", który się umieszcza w gatunku, to nie żart). A postać Sebastiana Michaelisa istniała naprawdę (niestety, w nieco innym wydaniu;).
Ogólnie, seria mocno zarysowanej fabuły nie posiada - dopiero pod koniec coś się tworzy - Ciel i Sebastian muszą powstrzymać główną „Złą" postać tej serii. Teoretycznie Ciel miał jeszcze mścić się na ludziach, którzy go skrzywdzili, ale niewiele miejsca temu poświęcono - szczegóły, szczegóły.
Któżby się przejmował, kiedy jest tyle innych pozytywnych aspektów tego anime? Jedną z nich jest specyficzny humor. Spotykamy się z nim nawet, kiedy wokół noc i mgła, a rozwój wydarzeń dobitnie nie jest do śmiechu - mamy tu głównie do czynienia z komizmem bohaterów. Miłośniczki yaoi (do których należę i ja) również znajdą tu coś dla siebie, w fabule sporo miejsca zostawiono na różne podteksty, a wiele z nich jest naprawdę udanych!
Rozpoczynając temat bohaterów, nie wolno zapomnieć o głównym: Sebastian. Myślę, że można go określić idealnym. Pomijając drobne wady (a może zalety?), takie jak nieuprzejmość czy cynizm, rzecz jasna. Jest to mężczyzna do tańca i do różańca (no, może jako demon to niekoniecznie) - potrafi zarówno wykonać wykwintne dania, oporządzić dom, nienagannie ubrać swojego pana, tańczyć, grać na instrumentach czy ugościć jak i mordować, palić, bić, rzucać nożami, zadowolić kobietę... i zawsze będzie w posiadłości na czas (byleby nie spóźnić się na herbatę). Warto również dodać, że jest niesamowicie przystojny, co skutecznie deklasuje wszelkich rywali.
Ciel, jak już wspomniałam, nie jest zwykłym dzieckiem. To niski, niebiesko-włosy chłopak, z dziewczęcymi rysami twarzy, z opaską na oku, w ślicznym ubranku. Czy ktoś tak uroczy może zrobić komukolwiek krzywdę? Ależ owszem. Ciel, oprócz ciężkiego bagażu doświadczeń, ma na sumieniu nie jedno życie czy zdrowie psychiczne. Jest egoistą, odnosi się do innych z pogardą, politowaniem; jest pewny siebie... ale mimo to, wciąż zostało w nim nieco dziecięcej wrażliwości, której prześwity mamy okazję oglądać w serii.
Oprócz Ciela i Sebastiana, którzy są obiektem westchnień wielu kobiet, mamy tu całą paletę postaci, a większość z nich utworzona według świętych zasad fanservisu - co nie znaczy, że są w większości niemądre i nieciekawe, oczywiście.
Mamy tu rozkojarzoną, zakochaną w lokaju (nie dziwimy się!), pokojówkę, super silnego ogrodnika, nieumiejącego gotować kucharza oraz Tanakę, który przez większość czasu zwykł mawiać: „ho ho ho". Łączy ich jedno: wszyscy są totalnie beznadziejni w swojej służbie. Dlaczego jeszcze płaci im się za przesiadkę w posiadłości, dowiadujemy się później.
Jest także ciocia Madame Red (która również posiada „fascynującego" lokaja), zawsze otoczony kobietami Lau, zajmujący się handlem i ekscentryczny grabarz. Wspominałam już o przeuroczej narzeczonej Ciela? Złota kobietka, dla której świat zamyka się w jednym słowie: „kawaii".
Grafika Kuroshitsuji zwykle nie budzi zastrzeżeń: jest bardzo podobna do tej mangowej. Tła i postaci są dopracowane, kolory klimatyczne i przyjemne dla oka. Zdarzają się oczywiście wpadki, typu straszliwie płaska twarz Sebastiana zwisającego z żyrandola, ale nie jest ich tyle by stwierdzić, że anime było rysowane kalafiorem. Muzyka jest fantastyczna: podkreśla to, co dzieje się na ekranie - szczególnie ta z arcu indyjskiego. Opening moim zdaniem średnio pasował do serii, aczkolwiek był przyjemny dla ucha. Sprawa wygląda nieco inaczej w kwestii endingów: pierwszy zabawny i sympatyczny drugi klimatyczny i poważniejszy - oba odzwierciedlały fabułę.
W ramach podsumowania... Kuroshitsuji stało się jednym z moich ulubionych anime i bardzo trudno było mi w nim znaleźć choć najdrobniejszą wadę. Pomimo uchybień w fabule, skutecznie nadrabia innymi aspektami - serię ogląda się bardzo przyjemnie (za wyjątkiem dosłownie paru odcinków).
Uważam, że Kuroshitsuji spokojnie można polecić miłośniczkom (jest to zdecydowanie anime dla kobiet) mroczniejszych klimatów, które chcą się po prostu zrelaksować przy ładnej kresce, klimatycznej muzyce, wyrazistych postaciach i dawce oryginalnego humoru, bez odchodzenia od swoich głównych, krwawych upodobań. Jestem pewna, że wiele z Was będzie wspominać tę serię z uśmiechem na ustach.
Fabuła: 7 /10
Postaci: 9 / 10
Grafika: 10 / 10
Muzyka: 9 / 10
Przyjemność z oglądania: 10 / 10
Ogółem: 9 / 10
Ostatnio na forum| 503 | 25-07-2010 16:57 |
| 413 | 25-07-2010 16:31 |
| Miss Fairy Tail | 24-07-2010 12:37 |
| Identyfikujemy się z bohaterami | 24-07-2010 12:32 |
| Ulubiony bohater. | 24-07-2010 12:24 |
| Ulubiony Smoczy Zabójca | 24-07-2010 12:17 |
| Fairy Tail- nowe chaptery. | 24-07-2010 12:10 |
| Offtop | 18-07-2010 15:21 |
» Forum | |
Recenzje| Kuroshitsuji | 07-03-2010 18:57 |
| Candidate for Goddess | 22-11-2009 15:42 |
| Hatsukoi Limited | 06-09-2009 14:01 |
| Street Fighter 2V | 28-04-2009 23:21 |
| Toushou Daimos | 28-04-2009 23:17 |
» Więcej | |
Nowe anime| Durarara!! ep. 9 | Torrent |
| Dragon Ball Kai ep. 47 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.47 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.42 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.41 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.40 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.39 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.38 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.37 | Torrent |
| Fullmetal Alchemist (2009) ep.36 | Torrent |
» Więcej | |
Anime-Tansei.com 2008-2010 Wszelkie Prawa Zastrzeżone!
Projekt: Rafał Koziarz HTML, CMS, Flash : Przemysław Bąk